Płocie na przedmieściu z Gzowa i Strzyż

Ponieważ od wielu lat jestem typowym spinningistą i tej metodzie poświęcam najwięcej czasu, to jednak wiekowa, lekka wędka, stojąca w moim rodzinnym domu przypomina mi czasem, żeby wziąć ją do reki.

W latach dzieciństwa płoć była pierwszą łowioną przeze mnie rybą, jako żywczyki dla mojego ojca i starszego brata. Stojąc w krótkich majtkach w wodzie, rozpoczynałem przygodę z wędką mając 10 lat, i ta przygoda nieprzerwanie trwa do dziś. Do dnia obecnego darzę płocie ogromną sympatią, zwłaszcza te z wczesnej wiosny. Są silne i waleczne. Nie równają się z sazanem, czy też linem, nie mówiąc już o rozmiarach wagowych różniących te ryby. Mimo tych różnic potrafią dać dużo satysfakcji wędkarzowi. Aczkolwiek daleko jej do ubarwień jesiennego okonia, to jest piękna. Bierze chętnie na wiele przynęt. Płoć z Narwi jest w moim przekonaniu uosobieniem ryby sportowej. Duże okazy, takie powyżej 40 dkg nie jest łatwo złowić, a jeśli już, to tylko na przedwiośniu, lub późną jesienią. Mogę śmiało powiedzieć, że jest to ryba dla mistrzów wędki i zasługuje na miano księżniczki wśród ryb spokojnego żeru.

Zasiadając na wiosenną płoć, wybieram dni słoneczne i bezdeszczowe, po części dlatego, że lubię słońce, ale i dlatego, że w takie dni biorą właśnie większe okazy.
Jednym z trzech miejsc, gdzie się na nie zasiadam jest przystań wędkarska PZW – koła Ursus w Strzyżach. Haczyk płociowy jest raczej niewielki, w granicach numeru 12 – 15. Zakładam czerwonego robaka lub ochotkę. Przynęty te, w tym okresie są dla płoci najbardziej atrakcyjne. Zanęcam bardzo skąpo, niewielkimi ilościami płatków owsianych lub garścią gotowanych ziemniaków. Rzadko mi się zdarzyło mieć więcej niż kilkadziesiąt brań w jednym miejscu, dlatego po złowieniu kliku ładnych płoci przechodzę w kolejne miejsce.
Drugie, także niezawodne od kilu lat miejsce, to punkt na wysokości nieczynnego zakładu produkującego gliniane dzbanuszki w Gzowie. Mały przesmyk o głębokości do 1 m jest połączony z korytem Narwi i tu gromadzą się również duże, wiosenne płotki. Wysoki o tej porze roku stan wody umożliwia łowienie blisko brzegu, często tuż przy burcie. Wędzisko mam dość krótkie 3 – 4 m i sadowię się w pewnej odległości od brzegu, by nie płoszyć ryb, zwłaszcza, gdy brakuje naturalnych osłon krzaków i drzew. Żyłka delikatna 0,10- 0,12 mm, a na głębokości 05, 0,8 m stosuję spławik uklejowy o niewielkiej wyporności, którego nie wymieniam, nawet, gdy w lipcu poluję na wzdręgi. Obciążenie składa się z trzech śrucin, od największej (przy uszku przyponu), do najmniejszej, a rozłożenie ich na żyłce zależy od szybkości prądu – im szybszy prąd, tym ciężarki należy bardziej skupić bliżej siebie. Nie uznaję obciążenia w kształcie kropli i tzw. „łezki”. Utrudnia ono bowiem skutecznie prowadzenie zestawu i prowokowanie unoszeniem przynęty od dna.
Płoć, o czym wiedzą wędkarze bierze delikatnie i mogłaby zbyt szybko wyczuć obciążenie zastosowane w „łezce”. Przypon stosowany przeze mnie jest krótki – ok. 15 cm, bo dzięki temu spławik szybciej sygnalizuje branie. Umożliwia to natychmiastowe zacięcie. Najbardziej skuteczną przynętą na wiosenną płoć jest jednak ochotka, co oceniłem po ilości brań, jednak te powyżej 30 – 40 dkg złowiłem na szczyptę gotowanego ziemniaka. Próbowałem także skuteczności innych przynęt, obecnie już raczej rzadko stosowanych, które propagował mój ojciec Józef Wasilewski. Ciasto ugniatane z maki, zalewane mlekiem i z dodatkiem żółtka. Płocie - i nie tylko - wprost szaleją za nim.
Trzecim miejscem, gdzie zatrzymuję się, idąc brzegiem za wiosenną płocią, jest mały cypel tuż na wysokości alei lipowej w Gzowie. Znajduje się tu bowiem przesmyczek łączący nurt Narwi z jeziorkiem. Właśnie tym przesmyczkiem, duże gruntowe płocie wpływają w dni dobrze nasłonecznione pod brzeg. Stojąc nieco wyżej można zobaczyć na wypłycaniach klenie, a niekiedy razem z niemi jazie, których w rzece jest już naprawdę niewiele.
Życzę cierpliwości kolegom wędkarzom z Pułtuska i całego powiatu podczas zasiadki na wiosenną płoć, a zamierzony wynik w postaci „księżniczki”płotki powyżej 50 dkg na pewno zostanie osiągnięty.

Z wędkarskim pozdrowieniem
Szczupak

 
szczupaki
moje-ryby
zawodypgp
terminarz
galeria
naspining